Relatywizm naiwny

June 7, 2006

Jedną z cech charakterystycznych dzisiejszej masy lub po prostu pojedynczego egzemplarza masy – człowieka masowego jest jego aprioryczny, wulgarny i dość obrzydliwy relatywizm. Nie jest to jednak relatywizm wynikający z jakiś rozmyślań, z jakiegoś rozumowego, opartego o spójną, możliwą do wyłożenia metodę dociekania. Nie jest to relatywizm „do” ale relatywizm „zamiast”. Nie służy czemuś ale zastępuje wszystko. Nie jest to więc – posługując się terminologią Ajdukiewicza – relatywizm krytyczny ale, opozycyjny do niego, relatywizm naiwny wynikający za stawiania zarówno sobie jak i światu niskich wymagań.

Szanuję relatywizm krytyczny czyli taki, który wskazuje różnice, taki który dopuszcza inną perspektywę i nie pozwala o niej zapomnieć. Taki, który zwłaszacza w naukach humanistycznych (ale nie tylko) zgadza się na różne konteksty.

Relatywizm naiwny to natomiast współczesna wersja wiecznie popularnego nihilizmu. Relatywizm naiwny wszystkie cechy i wartości równa walcem własnej wulgarnej prostoty. Relatywizm taki nie widzi różnicy między tym kto staruszków morduje a tym który się o nich troszczy, nie widzi różnicy między bezinteresownością a oportunizmem. Dla naiwnego relatywisty „jedna droga w górę i w dół prowadzi”.

Taki podejście (bo trudno nazwać to wartościowym światopoglądem) prowadzi do zaniżania standardów. Nie chodzi mi o moralność – bo ta chyba zwykle ujawnia się w sytuacjach ekstremalnych i od nich jest zależna. Chodzi mi o życie jako takie, o zwykłą higienę życia niezależną od spraw ostatecznych, a jednak wyjątkowo ważną bo codzienną. Bo dla człowieka masowego jego brak poglądów jest jego poglądem, jego niskie standarty jedynymi istniejącymi, a jego przeciętność esencją.

-->