Cywilizacja jest dobra cz. 2

August 22, 2006

Pisałem już kiedyś o tym, że cywilizacja jest nienaturalna choć my żyjemy w przeświadczeniu jej naturalności. To chyba kluczowy aspekt tego o czym piszę – cywilizacja nie jest dobrem zastanym takim jak woda czy powietrze – cywilizacja to praca pokoleń. Gasset twierdził nawet, że cywilizację tworzy ta garstka na czele krzywej Gaussa – i trudno się z nim nie zgodzić.

Zdobycze cywilizacji nie ograniczają się jedynie do dóbr materialnych – ten kontekst jest niebywale ważny ale nie jedyny. Zdobyczami cywilizacyjnymi są przede wszystkim prawa człowieka bez których technologia byłaby tylko kolejnym źródłem ucisku.

Na związek frazeologiczny „prawa człowieka” wielu reaguje dziwnym grymasem twarzy. Szumne nazwy mają to do siebie, że nieprzyjemnie się je wymawia. Patos jest mało estetyczny – zwłaszcza w pewnym pozytywnym wydaniu. Ale jednak – prawa człowieka to niesamowity wynalazek cywilizacyjny. Nagle doszliśmy do etapu w którym możliwe jest uznanie różnorodności i szacunek dla niej. Przynajmniej teoretycznie. No właśnie – przeciwnicy cywilizacji często wytykają zwyczajną nieskuteczność praw człowieka – „co to za prawo, którego się nie respektuje?” mogliby zapytać. Co to za prawo, którego respektowania nikt silny szczerze nie wspiera. Czy można nazywać coś takiego prawem?

Prawa człowieka mają zadanie przede wszystkim normatywne. Są punktem wyjścia dla innych praw. Prawa człowieka legitymizują sami ludzie – nie rządy, nie państwa, nie kapitały ale ludzie sami w sobie. To ważne – praw człowieka nikt nam nie narzucił, są one ucieleśnieniem pewnej wizji moralności, którą Kant nazwałby pewnie imperatywem kategorycznym. Właśnie wizji moralności – nie moralności ogólnie, nie żadnych „praw naturalnych” tylko pewnej wizji, w której najważniejszymi czynnikami są wolność rozwoju człowieka i szacunek dla różnic. Szacunek, który nie oznacza przytakiwania każdemu ale taki który ma hamować prymitywną agresję.

Dlaczego nie „prawa naturalne”? Nie ma czegoś takiego jak prawo naturalne, nie dostaliśmy od natury żadnego specjalnego prawa. Prawo do życia też jest wywalczone – wywalczone również od natury. Naturalność znowu wskazuje na pewną oczywistość istnienia danego stanu w tym wypadku prawa – a jak prawo może być oczywiste? Nie może być. Poza tym co zgodzilibyśmy się nazwać „prawem naturalnym” – trudno to jakoś rozumowo zbadać. A intuicja w tym wypadku jest wyjątkowo zawodna. Mówienie o „prawach naturalnych” jest jak śpiewanie kołysanki.

Loytard (mam nadzieje, że się nie mylę) w jakimś wywiadzie chyba powiedział, że problemem w wymaganiu respektowania praw człowieka może być „braterstwo”. Za dużo jest braterstwa w słynnym, haśle rewolucji francuskiej. Braterstwa w rozumieniu narodowym, nepotycznym, politycznym i samolubnym. To właśnie to niezdrowe braterstwo niszczy braterstwo zdrowe. Może faktycznie?


  • Robert Wright w swojej popularnej “Nonzero” stawia tezę, że przyczyną nadejścia wraz z cywilizacją pewnego zmonopolizowania przemocy przez państwo była głównie potrzeba zwiększania obrotów handlowych.
    Oczywiście, Wright jest dalej w tej książce dosyć optymistyczny jeśli chodzi o mechanizmy, które prowadzą do “cywilizowania” się ludzi.
    Mnie się jednak wydaje, że powstanie karty praw człowieka, coraz większy bądź co bądź nacisk na ich przestrzeganie, ograniczanie przemocy i tym podobne “cywilizujące” działania są wynikiem czystej, choć niekoniecznie świadomej kalkulacji.
    Zauważ, że akty wandalizmu rzadko wymierzone są w fabryki. Jeśli jakiś “człowiek w odzieży sportowej” (cóż za wygodny stereotyp) ma ochotę komuś przywalić, przywali właścicielowi fabryki na ulicy, ale nie zdemoluje mu fabryki - gdzieś podświadomie tkwi chłodna kalkulacja, że jak za mocno go poturbuję, to nie będę miał co na siebie założyć.
    Internet i wcześniejsze technologie komunikacji globalnej sprawiły, że obecnie można robić interesy z ludźmi po pierwsze całkiem obcymi, a po drugie bardzo odległymi. Intuicyjnie nawet ludzie spoza “czoła krzywej Gaussa” czują, że nie ma już czegoś takiego jak “wojna na Antypodach mnie nie dotyczy” - powiązania gospodarcze są tak silne, że każdy konflikt w dowolnym miejscu świata wpływa na gospodarkę wszystkich państw.
    Przemoc, prowadzenie wojen i nieprzestrzeganie praw człowieka po prostu mogą się odbić na naszym dobrobycie. Mamy interes, by przestrzegać podstawowych praw. Nie wierzę, że robimy to bezinteresownie…

    August 23, 2006 @ 8:11 am
  • “Nie ma czegoś takiego jak prawo naturalne, nie dostaliśmy od natury żadnego specjalnego prawa. Prawo do życia też jest wywalczone – wywalczone również od natury”
    W tym miejscu votum separatum. Zapominasz o czysto biologicznym instynkcie przetrwania.
    Po za tym pojawia się cała sfera intruicji oraz wywiedzonych z fenomonologii spekulatywnych tez o życiu i jego mechanizamach także na poziomie relacji międzyludzkich.
    Inna kwestia pod rozwagę: kategoria podstawowych potrzeb czlowieka wg Maslowa, w której pojawia się np. miłość, potrzeba akceptacji, przynależność do grupy (bezprzecznie mają charakter naturalny, nie są “sztuczne” czyli kulturowe, choć kultura je niejako “obrabia”)
    Pozdr :)

    August 26, 2006 @ 8:43 pm
  • nie no jasne jah. czlowiek ma jakies instynkty, chce zyc. tylko ze samo to chcenie nawet bardzo silnie instynktowne nie przeklada sie na zadne prawo. natura nie daje nam prawa do zycia, zycie musimy wywalczyc od natury. z przyrodzenia dostajemy instynkt woli zycia (nic wielce oryginalnego w naturze) a nie prawo do zycia. to sa dwie odmienne sprawy. jak “chcieć” i “móc”.

    kubafilipowski
    August 27, 2006 @ 10:34 am




Trackback