Prawo do niedyspozycyjności
Czy też macie czasem wrażenie braku oryginalnych myśli? Musze się przyznać, że od czasu do czasu nad różnymi rzeczami się zastanawiam ;) no i moje konstatacje są reguły niedokładnymi cytatami z książek, które uformowały mój mózg. Najgorsze jest to, że co przeczytam coś nowego to, to ma w jakiś sposób wpływ na moje myślenie.
Ostatnio nie mogę się uwolnić od xero konstatacji, że ponowoczesny świat wymaga od ludzi życia w wiecznej niepewności. Bauman to tłumaczył w książce Ponowoczesność jako źródło cierpień. Bauman zwrócił uwagę, że nowoczesny świat wymaga ustawicznego przekwalifikowywania.
Istniejemy w czasach kiedy tasują się wartości. Nietsche słusznie postulował przewartościowania wszystkich wartości. Potem różni mądrzy ludzie twierdzili, że sam akt przewartościowywania może być przyjemny ale skutkiem będzie powrót do jakiś innych lub nawet tych samych wartości, które przewartościowaliśmy. Być może tak własnie będzie, ale samo przewartościowanie wcale nie jest przyjemne.
Kiedyś było tak, że będąc młodym przyuczano się do zawodu, najpierw w szkole, potem u mistrza jako terminator, a potem już samemu doskonaliło się rzemiosło. Człowiek trwał w wybranym zawodzie i doskonalił się by osiągnąć - jeśli nie mistrzostwo - to przynajmniej najwyższą zręczność. Teraz wmawia się nam, że wartościowy jest tylko ten, który potrafi się szybko przekwalifikować. Ten kto łatwo zmienia zdanie, jest elastyczny i dyspozycyjny. Kto nie potrafi ten jest nic nie wart. Jak tu czuć się bezpiecznie, jak zdobywać w takich warunkach mistrzostwo. W warunkach wiecznej niepewności.
Bauman cytując, któregoś z francuskich postmodernistów (być może Loytarda, ale nie jestem pewien) proponował wpisanie do praw człowieka możliwość nie przekwalifikowania się, możliwość trwania w zawodzie.
Problemem nie jest tylko ustawiczna koniecznosc do przekwalifikowywania, ale tez pozadanie szybkosci w nabywaniu doswiadczenia i umiejetnosci. Stad taka mnogosc “blyskawicznych kursow”, “… w 24 godziny” i tak dalej. Zawody, ktore kiedys wymagaly (i dalej wymagaja) poswiecenia i wieloletniej praktyki, obecnie staja sie klockami, ktore wzorowy, “nowoczesny, dynamiczny, kreatywny, otwarty” pracownik powinien umiec szybko zlozyc do kupy i miec czym chwalic sie w CV.
Oczywiscie pociaga to za soba spadek jakosci wykonywanych czynnosci, ale rowniez przybywa czystego, sterylnego i bezplciowego rzemiosla, nienaznaczonego osobowoscia i charakterem, czyms artystycznym…bo to wszystko wymaga duzego oddania i pasji.
Jesli nawet od sekretarki czesto wymaga sie znajomosci dwoch-trzech jezykow oraz ukonczonych studiow i oczywiscie doswiadczenia, to jak wyglada przekrojowa sytuacja na wyzszych stanowiskach?
mam wrażenie, że coraz mniej myśli sie u ludziach a coraz więcej o wyobrażeniu człowieka. stad takie absurdy. stąd też popularność populistów.
[…] Marcin na blogu pisze o chudym długim ogonie i pyta czy Myspace “przynosi najwięcej kasy” dzięki dużej ilości odsłon. To o tej kasie i parę akapitów wcześniej o marksistach przywołało mi z pamięci kilka rzeczy, które gdzieś tam czytałem. […]
szczerze mowiac nie widze puenty. mozliwosc nie przekwalifikowania sie pozostaje - zawsze mozna nic nie robic, ale nie mozna miec pretensji do swiata, ze bedzie sie zylo gorzej od innych. koniec koncow mozna sprzedac dom, wyjechac na wies i zyc samowystarczalnie, tak jak zylo sie paredziesiat lat temu. ale jest to wbrew istocie czlowieczenstwa. czlowiek pragnie sie rozwijac, a klepanie biedy na wsi nie zapewni tego, mimo, ze bedzie sie pracowalo 14 godzin dziennie.
pieniadze szczescia nie daja - postep je daje. satysfakcja z polepszania swojego bytu, swiadomosc osiagania celow - to daje poczucie wartosci, a nie trwania.
inna sprawa, ze zycie w czasach minionych nie bylo takie “przewidywalne” - ot przyszla susza i cale wsie wymieraly. grypa, wojsko przeszlo. Intensywnosc zycia byla napewno duzo mniejsza, ale czy bylo przewidywalne?
To o czym piszesz - czyli wysokie wymagania i duza konkurencja (ergo ryzyko naglej straty pracy) niesie za saba mozliwosci. wystarczy rzucic okiem na filmy amerykanskie - straciles prace? trudno, jutro bedziesz mial inna - jest ogromny rynek.
@maciejbodek: ponad to mam watpliwosci, czy prawda jest spadek jakosci wykonywanych czynnosic o ktorym piszesz. nie bardzo wiem, na czym sie opierasz lansujac taka teze. moze lepiej spojzec na czlowieka jako na wszechstronna istote, ktora UMIE szybko sie dostosowac (tutaj mozna wcisnac historie o ewolucji, ze dzieki temu przetrwalismy bla bla bla). Czy przypadkowo sie mowi “z niejednego pieca chleb jadl”? Tak samo jest z praca.
Kiedys nie mielismy wyboru - trzeba bylo zyc, tak jak sie urodzilo. Dzie, owo przekwalifikowanie daje szanse zmiane swojego stanu. Jesli sie nam nie podoba - zostanmy kim jestesmy.
Jeszcze pozwole sobie napisac mala anegdote a propos przewartosciowania. Kiedys brat mi przedstawil wizje swiata, w ktorym roboty wykonywalyby wszelkie prace. Korporacje placilyby pensje ludziom (lub oddawaly czesc zarobkow rzadom, ktore by rozdzielaly je miedzy obywateli). Ludzie mieliby cale dnie wolne dla siebie, na dzialanosc tworcza, nauke, kulture etc. Mozna to nazwac takim socjokapitalizmem. Typowa utopijna wizja, jednak jest w niej duza doza prawdopodobienstwa (tzn jak na wizje utopijne…)
jerzy dabrowka
cialis…
news…