Słabe sygnały

Tom Friedman z sobotniej International Herald Tribute donosi z Tel Avivu:

Była jedna rzecz, którą czytałem niedawno w Jerusalem Post i która szczególnie mnie zaintrygowała. Napisano, że izraelska firma telekomunikacyjna Bezeq zakłada szerokopasmowe łącza internetowe w schronach przeciw bombowych w północnym Izraelu. Chodzi o to, żeby Izraelczycy mogli serfować po sieci w trakcie ataków rakietowych Hezbollahu.
Odczytuję tę historie na dwa sposoby: po pierwsze pokazuje ona hart ducha Izraelczyków i ich umiejętność dostosowania się do trudnych sytuacji.

Po drugie zaś jest jakby nieświadomym wyrazem tego, co wg mnie, Izraelczycy zaczynają czuć: to nie jest zwykła wojna i prawdopodobnie szybko się nie skończy.

Autorka: Emily Turrettini, notka opublikowana w serwisie Smart Mobs. Tłumaczenie moje.


  • Myśle, ze ten konflikt prędzej czy później rozleje się na Syrię. Damaszek nie cofnie bowiem poparcia dla Hezbollahu. Iran też będzie wspierał radykałów. To ich główny cyngiel w bliskowschodniej rozgrywce przeciwko Izraelowi. Może Amerykanie, którzy mają bajzel w Iraku, spróbują na jakiś czas powstrzymać sojuszniczy Izrael. Na jakiś czas…
    Ta wojna to spory sprawdzian skutezcności europejskij dyplomacji. Jedyna nadzieja w stabilizacji poprzez wprowadzenie do Libanu międzynarodowych sił rozjemczych UE lub ONZ.

    July 23, 2006 @ 3:04 pm




Trackback