Wymóg nieporządku
Na 10przykazaniach jednym z tagów jakim opisano mój blog jest Web2.0 i to zobowiązuje mnie do napisania czegoś na temat tego, wyświechtanego już niestety, zwrotu.
O ile Web1.0 projektowany był z myślą o komunikatach i ich nadawcach – twórcach treści, web2.0 ma zmienić i zmienia perspektywę. Uporządkowane Web1.0 – ze znanym nadawcą i anonimowym odbiorcą komunikatu, zmienia się w chaotyczny dyskurs wszystkich ze wszystkimi. Informacja przestaje być dobrem samym w sobie, zaczyna nabierać wartości wraz z jej omawianiem. Reakcja staje się ważniejsza od akcji.
Takie, nowe, podejście do informacji wymagało przede wszystkim poszerzenia spektrum odbiorców. W latach ’90 w Internecie nie istniało zagadnienie dostępności ani użyteczności, nikt się tym nie zajmował, teraz co trzeci blog traktuje na temat jednego lub obu z tych aspektów (po)nowoczesnego projektowania na potrzeby Internetu. Internet przed rewolucją Web2.0 zakładał wzajemność perspektyw. Zakładał, że odbiorca to „swój”, ktoś kto posiada pewien zasób potocznych środków i potocznej wiedzy. Odbiorca starej sieci był w zasadzie międzypodmiotowy. To znaczy odbierał w ten sam sposób. Odbiorca Web1.0 patrzył na „ten oto” przedmiot i widział „to samo” co my i jeżeli działał w „jakiś sposób” to powodował się „tymi samymi” co my motywami. Wiara we wzajemność perspektyw to raczej naiwne oczekiwanie (roszczenie) niż wyznawanie prawdy, wzajemność perspektyw to, jak mówi Schutz, możliwość trwania w przekonaniu, że „mogę zrozumieć czyny innych ludzi”. Wiara wynikająca z tej wrodzonej chęci porządkowania chaosu, z wydzielenia jasnych barier, jasnych ograniczeń i jasnych praw.
Każdy podręcznik dot. dostępności i użyteczności najpierw jasno i dobitnie udowodni Ci, że to, że robisz daną rzecz tak a tak nie znaczy, że inni robią ją tak samo; że to, że widzisz daną rzecz tak a nie inaczej nie oznacza, że inni widzą ją tak samo. Dostępne projektowanie to całkowite zaprzeczenie wiary we wzajemność perspektyw. Zdaje się, że Internet dzięki koncepcjom związanym z Web2.0 w końcu zaczyna dostrzegać to co jest tak oczywiste, to czego tak nie lubimy czyli… różnorodność. Nowy Internet otwiera się na obcego i daje mu prawo łatwego w nim uczestniczenia. Daje możliwość indywidualnego zachowania i subiektywnego postrzegania i opisywania tego co zawiera. Tym samym niszczy własny porządek, niszy bariery, które sam ustanowił i otwiera się na społeczny wielogłos, na różnorodność, na Obcego, jednym słowem na Nieporządek.
Myślę, że śmiało można powiedzieć, że Web1.0 czerpało z tradycji nowoczesności, Web2.0 z kolei to projekcja otaczającej nas ponowoczesności.
Brak komentarzy. Bądź pierwszy :)