Etnometodologia sieci
Maciej Łebkowski na swoim blogu pisze, że Internet niesie ze sobą te same zagrożenia co otaczający nas świat. Uważa Internet za uzupełnienie rzeczywistości. Słusznie bo Internet to specyficzne uzupełnienie rzeczywistości - rzeczywistości wymiany informacji - za równo na płaszczyźnie naukowej, politycznej jak i mikrospołecznej.
Internet to miejsce dyskursu czy dialogu - gdzie wielu wysyła komunikaty i wielu te komunikaty odbiera. Internet jest demokratyczny bo pozwala każdemu, nie zależnie od statusu i pozycji społecznej, zabrać głos w toczącej się dyskusji. Tu jednak następuje pewien dość istotny socjologicznie problem - tak samo jak w rzeczywistości by jego głos był usłyszany musi być częścią jakiejś społeczności bądź grupy - mniejszości, która odpowiednio nada znaczenie jego wypowiedzi. Czyli jak w typowej polityce człowiek istnieje tylko dzięki poparciu pewnej mniejszości, którą łączą wspólne interesy. W Internecie jednak to definiowanie własnej tożsamości w oparciu o tożsamość innych jest wyjątkowo wyraźne.
Jest to fakt tak wyraźny ponieważ wyrażany w dość nienaturalny sposób. W świecie realnym, który wolałbym raczej nazywać światem poza sieciowym, naszą tożsamość społeczną (czyli taką, która wynika z naszych relacji z innymi ludźmi - którą definiują nasi przyjaciele i wrogowie) podkreślamy uczestnicząc w życiu jakiejś społeczności. Chodzimy na przykład na imprezy i to podkreśla naszą tożsamość, witamy się, wymieniamy komplementami, plotkujemy - definiujemy swoją osobę i jako homo politicus manipulujemy by zyskać sympatie jednych by w ten sposób stracić sympatie innych. Typowa poza sieciowa relacja jest jednak do tego stopnia subtelna, że nasze relacje z innymi osobami często mogą pozostać niezauważone - pominięte i przeoczone. Internet wyklucza taką możliwość.
Jeśli chcemy zabrać głos w dyskusji to oprócz pewnej liczby argumentów (nie koniecznie rzeczowych) potrzebujemy pewnej grupy, która nasz głos potwierdzi, uczyni wiarygodnym i istotnym. To o czym mówię doskonale widać we wszelkiego rodzaju serwisach typu społecznościowego jak Grono czy Myspace - użytkownik, by społecznie istnieć w takiego typu serwisie musi posiadać pewną liczbę znajomych, którzy potwierdzają jego istotność. Są to miejsca niekończących się dyskusji, w których racje mają nie zawsze ci, którzy przedstawią najbardziej racjonalne argumenty lecz ci, których poprze największą ilość osób.
Podobna sytuacja istnieje w blogosferze. Zamiennikiem listy przyjaciół z serwisów społecznościowych jest tutaj tzw. blogroll. Blogroll definiuje nasze preferencje ale też podkreśla naszą społeczną tożsamość. Wyróżniamy w nim tych, których cenimy i liczymy, na odwzajemnienie - jest więc zachowaniem refleksyjnym. Blogroll stał się typowym faktem społecznym, jednym z tych jakie bada etnometodologia. Podważenie faktów społecznych budzi niechęć i agresję - istnienie faktów społecznych i ich podważanie to jedna z głównych przyczyn warunkujących naturalną niechęć do obcych. Jeśli ja powitam Cię wyciągając do Ciebie dłoń a Ty zamiast ją uścisnąć na nią naplujesz (bo tak się witacie w Twojej kulturze) to ja poczuje się znieważony i będę do Ciebie nastawiony wrogo. Wszystko dlatego, że podważyłeś pewien fakt społeczny, który był dla mnie naturalny.
Identycznie zachowuje się blogosfera czego dobrym przykładem są komentarze pod wpisem “Blogosfera wzajemnej adoracji” na blogu Shrew. Shrew krytykuje fakt społeczny jakim jest blogroll co słusznie spotyka się z dezaprobatą innych uczestników blogosfery. Shrew pozwala sobie na krytykę blogrolla bo sama została już na tyle doceniona (na przykład będąc dodaną do 10 przykazań), że może sobie na to pozwolić - ma pewność, że i tak będzie czytana - wie, że jej głos jest istotny. Słusznie zauważa to RAFi pisząc, że “Pojawiłaś się [shrew] na 10p i nagle ktoś, kto do Ciebie nie linkuje, a u Ciebie komentuje wychodzi na kogoś, kto się lansuje. Ochłoń nieco, bo gwiazdorzyć zaczynasz”.
Jak widać relacje społeczne w Internecie są odrobinę przejaskrawionym odbiciem tych ze świata poza sieciowego. Czy to zagrożenie? Nie wiem - faktem jednak jest to, że tylko w Internecie tak łatwo można usunąć przyjaciół.
Brak komentarzy. Bądź pierwszy :)